fbpx

Czwartkowe przemyślenia #2, czyli święta bez wyrzutów sumienia.

Czwartkowe przemyślenia #2, czyli święta bez wyrzutów sumienia.

W zasadzie ten post dotyczy nie tylko świąt, ale spotkań rodzinnych ogólnie, ponieważ przeważnie wtedy jemy więcej niż zazwyczaj i to te produkty, których na co dzień unikamy. 

I o ile spotkanie nie oznacza walki w okopach i kłótni, to jedzenie nie jest czymś, czego powinniśmy się obawiać 🙂 

Dlaczego? 

Jeżeli Ci powiem, żebyś nie myślał o [czymkolwiek], to pierwszą rzeczą o jakiej pomyślisz będzie właśnie… tak, to [cokolwiek]. Tak samo jest z jedzeniem. Jeżeli zabraniasz sobie zjedzenia piernika czy makowca, to widząc ciasto automatycznie nabierasz na nie ochotę. Bez sensu. 

Jeżeli na co dzień, podstawą Twojego żywienia są produkty nieprzetworzone i pełnowartościowe, to ten jeden wieczór nie zrujnuje Twojego planu żywieniowego. 

Poza tym, gdy przez całe spotkanie myślisz o tym, czego nie możesz, psuje Ci się humor, a przecież chodzi o to, by miło spędzić czas. 

Co zatem? 

1. Zachowaj spokój i racjonalnie podejdź do sprawy. 

Faktycznie, kolacja wigilijna jest dosyć obfitym posiłkiem, ale nie oznacza to, że musisz się najeść na zapas, bo po świętach „zaciśniesz pasa”. Spróbuj potraw, które lubisz. Jedz powoli, dokładnie przeżuwaj i delektuj się smakiem. 

2. Nie popadaj w paranoję. 

To nie jest tak, że potrawy wigilijne na co dzień są niedostępne. Zawsze możesz sięgnąć po kawałek piernika czy pierogi z kapustą i grzybami nawet w środku roku. Nie panikuj, że „mogę zjeść tylko dzisiaj i tylko teraz, więc najem się ile mogę”. Takie podejście niestety kończy się bólem brzucha i wyrzutami sumienia. 

3. Zjedz tyle, ile Ty potrzebujesz. 

Jeżeli czujesz się przepełniony, wstań od stołu i przejdź się (nawet po mieszkaniu), porozmawiaj z rodziną, wypij herbatę. 

Jedzenie ma być przyjemnością i więcej nie zawsze znaczy lepiej – skup się na smaku i teksturze tego, co jesz, a okaże się, że wcale nie potrzebujesz 3 kawałków makowca, by zaspokoić swój apetyt. 

A jeżeli faktycznie chcesz zjeść kolejny kawałek, to niech będzie przyjemnym doświadczeniem, a nie „wciskaniem na siłę”, bo potem „nie będę jeść”. 

4. Pij wodę. 

Popularne, ale prawdziwe. Wypicie od 200 do 500 ml wody przed posiłkiem może zmniejszyć przyjmowanie pokarmów, a także zwiększać spalanie tłuszczu po posiłku [1]. Dodatkowo, picie wody poprawia perystaltykę jelitową i zapobiega zaparciom, co w przypadku obfitej kolacji wigilijnej jest istotne [2].

5. Wrzuć na luz

Dokładnie. Bądź tu i teraz, skup się na chwili, w końcu to czas relaksu 🙂 Podziękuj, że masz co zjeść (wiele osób nie ma takiej możliwości), że jesteś w ciepłym miejscu, w otoczeniu bliskich. Chcesz zjeść dwa kawałki ciasta to zjedz, ale z pełną przyjemnością i bez wyrzutów sumienia. Gdy wrzucisz na luz, zdasz sobie sprawę, że: „ale właściwie to po co mam jeść więcej, skoro wszystkiego spróbowałam i jestem pełna. Nie mam zamiaru wpychać w siebie jedzenia (tak, bo to już jest wpychanie), nawet jeżeli jest smaczne, bo tyle ile zjadłam mi wystarczy. Mogę zjeść też jutro” (czy innego dnia). 

Literatura:

1. Jodi J. D. Stookey, (2016), Negative, Null and Beneficial Effects of Drinking Water on Energy Intake, Energy Expenditure, Fat Oxidation and Weight Change in Randomized Trials: A Qualitative Review. Nutrients: 8, 19. 

2. Markland A.D. i wsp. (2013), Association of Low Dietary Intake of Fiber and Liquids with Constipation: Evidence from the National Health and Nutrition Examination Survey (NHANES). Am J Gastroenterol; 108(5): 796–803.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *