fbpx

Lubię, nie lubię, czyli jak świadomie podchodzić do wyboru produktów spożywczych.

Lubię, nie lubię, czyli jak świadomie podchodzić do wyboru produktów spożywczych.

W procesie zmiany nawyków żywieniowych często poznajemy nowe produkty, których wcześniej nie jedliśmy lub zdarzało się to sporadycznie. A właśnie poznawanie nowych produktów jest w tej kwestii kluczowe, ponieważ pozwala Ci zadecydować, co tak naprawdę lubisz, a czego nie. Jest to istotne w dzieciństwie – w jednym badaniu wykazano, że neofobia żywieniowa (strach przed nowym pokarmem) wśród niemowląt była spowodowana… zbyt małym asortymentem produktów spożywczych. Jeżeli masz do wyboru 10 dań, to szansa, że wybierzesz 2-3 z nich jest większa, aniżeli gdy masz do wyboru np.3 dania (proszę się nie czepiać mojego rachunku prawdopodobieństwa).

„Nie wiem czy mi to posmakuje”, „wolę zjeść coś na szybko” lub „zjem już to, co znam i wiem, że będzie smaczne” – brzmi znajomo? Tak naprawdę, najwyżej Ci coś nie posmakuje – i tyle. Następnym razem będziesz wiedział/a, że nie lubisz danego produktu czy potrawy i po prostu tego nie zjesz. Zyskujesz natomiast wiedzę nt. samego siebie i swoich preferencji smakowych, wiesz po jakie produkty sięgać, a po które nie. A to znacznie ułatwia skomponowanie urozmaiconego jadłospisu.  

Na pierwszym spotkaniu z podopiecznym zawsze proszę o poświęcenie chwili na wypisanie produktów lubianych i nielubianych. Możesz to również zrobić w domu lub w dowolnym momencie dnia. Tworzymy następnie oś, na której zaznaczamy gęstość odżywczą i smak. Każdy produkt umieszczamy w odpowiednim miejscu, np. awokado dla mnie jest bardzo smaczne i jednocześnie gęste odżywczo, natomiast żelki niesmaczne i bez wartości odżywczych. Dzięki takiemu rozkładowi, okazuje się, że zdarza się każdemu z nas zjeść coś z grupy „niesmaczne i niewartościowe”. Pojawia się pytanie: dlaczego wprowadzam do mojego organizmu coś, co ani mi nie smakuje, ani nie odżywia?! No właśnie.

To proste ćwiczenie jest wspaniałym wprowadzeniem do świadomego odżywiania. Pierwszym krokiem, jaki możesz wykonać jest uświadomienie sobie, co lubisz, a czego nie. Jeżeli już wiesz, co Ci smakuje, to nie ma najmniejszego sensu jedzenie czegoś, co jest niesmaczne, a tym bardziej nie odżywia organizmu (a wręcz może mu zaszkodzić). 

 

 

Teraz kwestia produktów WARTOŚCIOWYCH, ale NIESMACZNYCH.

Już kolejny raz zmuszasz się do regularnego picia młodego jęczmienia, chociaż Ci nie smakuje? Wcinasz kaszę jaglaną, bo jest „królową kasz”, ale wolisz np. pęczak? Uważam, że nie ma sensu zmuszać się do jedzenia czegoś, co nie smakuje, tylko dlatego, że jest „zdrowe”. Oczywiście, nie mówię tutaj o sytuacji, w której próbujemy czegoś po raz pierwszy – nie, nie. Jeżeli wszelkie metody obróbki danego produktu zawiodły i nadal ciężko Ci go przełknąć – wtedy odpuść.

Dla jasności – nie mówię, żebyś zamknęła/ął się w swojej strefie komfortu żywieniowego (nie wiem czy takie pojęcie istnieje), tylko żebyś na podstawie własnego zmysłu smaku ustalił/a jakie produkty lubisz, a jakich nie. Próbuj różnych wariacji: może wersja pieczona będzie bardziej smakowita względem gotowanej bądź surowej? Mówi się, że if you never try, you’ll never know. Skąd masz wiedzieć, że nie lubisz np.wątróbki, skoro jej nigdy nie jadłaś/eś, ale „na mieście gadają”, że jest niedobra? 

Zatem, wypisz wszystkie produkty lubiane i nielubiane (próbuj jak najwięcej!). Te, które są odżywcze i smaczne powinny stanowić podstawę Twojej diety. Te, które są smaczne, ale nie do końca odżywcze możesz jeść okazjonalnie bez wyrzutów sumienia – kieruj się zasadami BASICS, o których pisałam tutaj. 

Produkty wartościowe i niesmaczne możesz spokojnie odpuścić, o niesmacznych i niewartościowych nie wspominając. 

 

 

 

Wyjątkiem od powyższego jest stan zdrowia, który wymaga specjalnego żywienia, np.eliminacji określonych grup produktów, wprowadzenia konkretnej grupy lub konsystencji. W takich przypadkach należy skonsultować się z dietetykiem, który pomoże dobrać odpowiedni asortyment diety.

Podsumowując, spersonalizowane żywienie to takie, które jest dopasowane DO CIEBIE. Dzięki zrozumieniu, jak dany produkt działa na Twój organizm i uważnemu podejściu do jedzenia, łatwiej Ci będzie zrezygnować z jedzenia tego, co być może wcześniej jadłaś/eś nieświadomie, np. komercyjnych słodyczy. 

Drogi czytelniku, jeżeli dotrwałeś do końca zostaw po sobie ślad w postaci komentarza a jeżeli spodobał Ci się ten wpis i chcesz więcej, proszę udostępnij:) 

Małgosia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.